Międzyrzecki Rejon Umocniony – schodzimy do podziemi

Panzerwerk 717, Grupa Warowna Scharnhorst, podziemie A-64… będzie mowa o zwiedzaniu Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego (MRU), czyli jednej z najnowocześniejszych fortyfikacji okresu międzywojennego.

I chociaż na pierwszy rzut oka wizyta w obiekcie pomilitarnym wydaje się mało fascynującym pomysłem na spędzenie weekendu, to zapewniamy, że warto. MRU to przede wszystkim smakowity kąsek dla turystów, którym zwiedzanie kojarzy się tylko z zakurzonymi muzealnymi ekspozycjami i starymi filcowymi kapciami. Wybierając się do MRU lepiej załóżcie trapery i przygotujcie latarki. Czeka Was bowiem wędrówka po tajemniczych podziemiach – niekiedy w zupełnych ciemnościach, a czasem wśród hibernujących nietoperzy.

GARŚĆ HISTORII…

Międzyrzecki Rejon Umocniony to niemiecka linia fortyfikacyjna, która została wybudowana w latach 30 tych XX w. na ówczesnej granicy z Polską (obecnie województwo lubuskie). Jej zadaniem była obrona Berlina przed niespodziewanym atakiem Wojska Polskiego, a pierwowzorem słynna francuska Linia Maginota. I chociaż budowa nie została nigdy dokończona, to MRU było najnowocześniejszą fortyfikacją okresu międzywojennego. Po wykonaniu ok. 30 % planu prace przerwano w 1938 roku, a Niemcy rozpoczęli przygotowania do ataku na Polskę.

ZĘBY SMOKA I PĘTLA NIETOPERSKA, CZYLI CO MOŻNA ZOBACZYĆ W MRU?

Obecnie MRU to ok. 100 obiektów bojowych z czego 21 połączonych jest wspólnymi tunelami,
10 mostów zwodzonych oraz kilkadziesiąt różnych obiektów hydrotechnicznych. Całość rozciąga się na długości ok. 80 km.

Wędrówkę po MRU rozpoczyna się w samym centrum budowli, w miejscowości Pniewo.
Dla turystów przygotowano kilka wariantów tras – od krótkiej (zwiedzanie trwa ok 1,5h) do baaardzo długiej (aż 8h). Przewodnicy zabierają turystów na przykład do Panzerwerka 717,
czyli głównego obiektu muzeum, połączonego systemem podziemnych tuneli z 20 innymi obiektami.

Jednym z etapów zwiedzania jest także zapora przeciwpancerna, o tajemniczo brzmiącej nazwie „zęby smoka”. Zbudowany przed nią rów przeciwpancerny był złożony z wielu słupków i stanowił swoistą pułapkę dla zmierzających ku budowli czołgów. Jadąc czołgiem od wchodu zapory nie było widać. Pojazd wjeżdżał w rów przeciwpancerny, najeżdżał na najniższe słupki, natomiast na wyższych zawieszał się, odsłaniając podwozie i stając się łatwym, nieruchomym celem. Zapora została zaprojektowana jeszcze w latach przedwojennych ale pomimo rozwoju broni pancernej okazała się skuteczna nawet w roku 1945 r.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że podziemia MRU są jednym z największych zimowisk nietoperzy w Europie. Każdego roku w okresie zimowym przebywa ich tu ponad 30 tysięcy. Nietoperzom sprzyja panujący pod ziemią mikroklimat, panuje tutaj stała temperatura ok. 8 –10st. Celsjusza, odpowiednia wilgotność, absolutna ciemność i cisza. Hibernujące nietoperze można zaobserwować zwiedzając MRU od września do kwietnia.

Jak widać podziemia MRU kryją w sobie wiele atrakcji – od tych typowo militarnych, po ciekawostki o przyrodniczym charakterze, jak zaspane nietoperze. Oczywiście w tym krótkim tekście nie uda nam się opisać wszystkich interesujących zakątków MRU. I może to lepiej – po resztę wiadomości udajcie się do MRU sami:)

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

Zwiedzanie MRU może trwać od 1,5h do 8h w zależności od wybranej trasy. Przed wizytą w MRU należy upewnić się, że wybrana trasa zwiedzania jest w tym momencie otwarta dla turystów.

Szczegółowe informacje na temat dostępnych dla turystów odcinków MRU można uzyskać na oficjalnej stronie www obiektu.

Jedna z tras została przygotowana specjalnie z myślą o osobach niepełnosprawnych i starszych. Szczegółowe informacje na stronie www obiektu.

Dolina Stubai – magiczna zimowa kraina

Dolina Stubai z trasami zjazdowymi o długości 150 km to wymarzony raj dla wszystkich fanów sportów zimowych. Narciarze, snowboardziści, skialpiniści, freestylowcy, freeskierzy, poszukiwacze adrenaliny, rodziny z dziećmi czy po prostu miłośnicy gór – każdy znajdzie tu coś dla siebie. Do dyspozycji są trasy o różnym stopniu trudności: od wymagających na lodowcu Stubai po łagodne stoki ośrodka Schlick 2000, Serles w Mieders czy Elfer w Neustift. Ponadto Dolina Stubai oferuje liczne imprezy oraz zabawy sportowe, które czynią z niej prawdziwie magiczną zimową krainę.

Dolina Stubai, znana również jako „Królestwo śniegu”, to śnieżny plac zabaw dla fanów sportów zimowych, miłośników imprez oraz idealne miejsce dla każdego, kto chce spędzić czas w górach. Lodowiec Stubai, największy ośrodek narciarski ulokowany na lodowcu w Austrii, znajduje się zaledwie 45 minut jazdy samochodem od Innsbrucku. Przy sprzyjających warunkach pogodowych, sezon może się tu zacząć nawet od połowy września. Lodowiec Stubai przyciąga turystów trasami zjazdowymi liczącymi w sumie 110 km długości, odpowiednimi dla narciarzy o różnych umiejętnościach, oraz gwarantowanym śniegiem od października do czerwca. Ponadto park śnieżny Moreboards Snowpark Stubai Zoo to miejsce spotkań freeskierów i snowboardzistów z całego świata, którzy mogą korzystać z łatwych, średnio trudnych oraz zaawansowanych przeszkód.

Najnowsze wiadomości: W najbliższym sezonie będzie też obchodził swoje 40-lecie. W 1973 roku pionier nart – dr Heinrich Klier – zbudował na lodowcu Stubai pierwsze trzy wyciągi. Obecnie – z 26 wyciągami i trasami narciarskimi o długości 110 km – lodowiec Stubai jest największym lodowcowym ośrodkiem narciarskim w Austrii. „Królestwo śniegu” rozwija się dalej: nowy wyciąg krzesełkowy na Rotadl zostanie oddany do użytku już w połowie października. Dotychczasowy wyciąg z 4 krzesłami zostanie zastąpiony 8 krzesłami z zadaszeniem i ogrzewanymi siedzeniami. Odnowiono także 4-osobowy wyciąg na położoną na wysokości 3000 metrów stację Daunjoch. Z końcem listopada zostanie tam otworzony zupełnie nowy teren narciarski na lodowcu: z czarną nartostradą oraz różnymi freeride’owymi trasami. Oba wyciągi kosztowały około 12 mln euro i zapewniają jeszcze większą wygodę oraz przestrzeń do białych szaleństw.

Imprezy, w których warto wziąć udział:

„O’zapft is” – otwarcie zimowego sezonu w stylu festiwalu Oktoberfest;

Moreboards Stubai Premiere – snowboardziści i freeskierzy zaprezentują swoje umiejętności w Moreboards Snowpark Stubai Zoo na lodowcu Stubai;

SportScheck Glacier Testival – po raz 25 odbędzie się największy test alpejskich sprzętów zimowych na lodowcu Stubai;

SportScheck BiwakCamp na Schaufeljoch w dolinie Stubai, gdzie fani śniegu przeżyją prawdziwą zimową przygodę. Pod okiem specjalistów każdy z uczestników będzie miał okazję rozbić biwak na wysokości ponad 3000 m n.p.m. i przetestować alpejski ekwipunek.

Najlepsza oferta dla rodzin: Dolina Stubai po raz kolejny została nagrodzona przez przewodnik narciarski ADAC jako najbardziej przyjazny rodzinom ośrodek narciarski w Alpach. To najwyższe uznanie dolina zdobyła już po raz trzeci (w 2010, 2011 i 2012 roku). Dzieci do lat dziesięciu cieszą się tu specjalnym przywilejem: mogą bezpłatnie podróżować wszystkimi kolejkami linowymi w Dolinie Stubai, o ile są w towarzystwie rodzica lub opiekuna, którzy mają opłacony bilet. Na lodowcu Stubai w BIG Family Ski Camp, pod okiem doświadczonych instruktorów, dzieci mogą wypróbować swoje umiejętności na trasie Boardercross na wyciągu narciarskim Murmele. Wyjątkową atrakcją jest też jazda ratrakiem BIG Family PistenBully: od 19 grudnia 2012 r., w każdą środę o godzinie czternastej, załoga obsługująca stok opowie o swojej codziennej pracy z ratrakiem Pistenbully (uczestnictwo po wcześniejszym zgłoszeniu).

Freeride: w sezonie 2012/13 na Gamsgarten zostały wyznaczone liczne, nowe trasy zjazdowe do freeride’u o różnym stopniu trudności. Oprócz szkoleń ośrodka treningowego Pieps, zajmującego się poszukiwaniem ofiar lawin, w tym sezonie dostępne będą także dodatkowe szkolenia z bezpieczeństwa. Bez względu na to, czy chcesz jeździć w pobliżu wyznaczonych tras, wybierasz się na krótkie wędrówki czy też pełne wyzwań wyprawy obejmujące zjazd na linie i przeprawę przez lodowiec – każdy freerider znajdzie tutaj swoją wymarzoną trasę. Specjalne punkty kontrolne, mapy, filmy ze stoku oraz trasy freeride dostępne do pobrania na GPS oferują wszystko to, co potrzeba do jazdy na nartach na otwartym terenie. Co więcej, w lutym 2013 roku podczas Festiwalu Stubai Freeride odbędą się warsztaty i wyścigi freeride.

Smakosze będą mogli delektować się pysznymi potrawami w licznych górskich restauracjach na lodowcu Stubai. Znakomita kuchnia restauracji Schaufelspitz spełni oczekiwania nawet największych koneserów. Natomiast miłośnicy makaronów będą mogli urządzić sobie ucztę w restauracji Eisgrat, gdzie znajduje się najwyżej położona na świecie mini-fabryka makaronu.

Małe, piękne i przytulne – pozostałe ośrodki narciarskie Stubaiu

Ośrodek narciarski Schlick 2000, znajdujący się wysoko ponad Fulpmes, stał się niezwykle popularny dzięki swojemu długiemu, śnieżnemu stokowi w dolinie, parkowi rozrywki na stoku Sennjoch, rozmaitym atrakcjom oraz szerokiemu wyborowi drewnianych domków. Każdy, kto chce zjeść i odpocząć w dziewięciu alpejskich chatach, utrzymanych w różnych stylach (od oryginalnych po nowoczesne) w Schlick znajdzie to, czego szuka. Dzieci będą oczarowane latającymi dywanami, narciarskimi karuzelami, nauką jazdy po muldach, slalomami oraz wieloma innymi atrakcjami dostępnymi w Ronny’s Kinderand.

Rodzinny ośrodek narciarski Serlesbahnen, położony niedaleko Mieders, oraz kolejka górska Elfer w Neustift dopełniają ofertę zimowych atrakcji: można tu uprawiać carving i snowboarding na idealnych trasach, udać się na spacer na rakietach śnieżnych, nordic walking, wycieczki narciarskie na łonie natury, jak również na przejażdżkę kuligiem zaprzęgniętym w konnie lub na nocną jazdę na sankach.

Więcej niż narty

Dolina Stubai, obejmująca lodowiec Stubai oraz trzy pobliskie ośrodki narciarskie – Schlick 2000, Serles i Elfer, szczyci się niezwykłym doświadczeniem i przygotowaniem do zimowych szaleństw. Stubai to nie tylko doskonałe trasy narciarskie, w tym m.in. 130 km ścieżek biegowych. Jedenaście tras torów saneczkowych o długości 60 km zapewnia moc wrażeń, zarówno w dzień, jak i w nocy. Warto także zajrzeć do chatek oferujących regionalne przysmaki. Miłośnikom przyrody polecamy wędrówki na rakietach śnieżnych, dzięki którym można dotrzeć w dziewicze regiony Alp, zwykle dostępne tylko dla skialpinistów. Dolinę Stubai można podziwiać także z lotu ptaka – wystarczy spróbować paralotniarstwa w tandemie, oferowanych na stacjach w Elfer i Schlick 2000. Fani wspinaczki lodowej mogą zdobyć któreś z wyniosłych wzniesień w górach. Dla tych, którzy dopiero chcą spróbować tej formy aktywności, organizowane są kursy na 20-metrowej wieży wspinaczkowej na lodowcu Stubai niedaleko stacji Gamsgarten.

Tarnów w 180 minut

Kto choć raz zobaczył Tarnów, nie potrafi się oprzeć urokowi jego galicyjskiej atmosfery. To nie tylko wyjątkowa uroda Starego Miasta, w którym zachowały się uliczki w średniowiecznym planie, gotyckie i renesansowe budowle, fragmenty murów obronnych. To także szczególny duch, który odróżnia stare grody południa od reszty Polski.

Namiastkę tarnowskiej atmosfery można poczuć na własnej skórze. I to już po 180 minutach zwiedzania. Rozpoczynamy od rynku głównego…

RYNEK (10 min.)

Zwiedzanie zaczynamy na tarnowskim Rynku, który jest jednym z mniejszych placów miejskich w kraju, jednocześnie jednym z najpiękniejszych – otoczony zabytkowymi budynkami, z perełkami w postaci renesansowych kamieniczek z podcieniami.

BAZYLIKA KATEDRALNA (10 min.)

Z Rynku udajemy się w stronę tarnowskiej bazyliki katedralnej. W tej najważniejszej świątyni miasta i diecezji tarnowskiej uwagę przykuwają, stojące tuż za ołtarzem, najwyższe w Europie, ponad 13-metrowe, monumentalne pomniki nagrobne rodu Tarnowskich (poświęcone hetmanowi wielkiemu koronnemu – Janowi Tarnowskiemu i jego synowi Krzysztofowi).

MUZEUM DIECEZJALNE (20 min.)

Wychodząc z katedry głównym wejściem zobaczymy oparty o mur miejski (za panowania hetmana Tarnowskiego miasto zostało opasane dziewięćsetmetrowym ceglanym murem; do dziś zachowały się fragmenty obwarowań) najstarszy dom murowany – „Dom Mikołajowski”. Blisko 500 letni budynek kryje w swoim wnętrzu skarby najstarszego muzeum kościelnego w Polsce – Muzeum Diecezjalnego.

KOŚCIÓŁ P.W. MATKI BOŻEJ SZKAPLERZNEJ (10 min.)

Mijając stragany kwiaciarek idziemy w dół ulicą Najświętszej Marii Panny do jednego z trzech gotyckich drewnianych kościółków w Tarnowie, kościoła p.w. Matki Bożej Szkaplerznej, popularnie zwanego „kościółkiem na Burku”. Kościół ów prawdopodobnie stał w miejscu Katedry, a po rozpoczęciu budowy nowej murowanej świątyni dla powstającego miasta (przed 1400 r.), został rozebrany i przeniesiony w obecne miejsce nad potokiem Wątok (w latach 1852-1854 przesunięty o kilka metrów od potoku). Nuda. Kościół, jak tysiące innych.

MUZEUM ETNOGRAFICZNE (60 min.)

Wracamy do pl. Sobieskiego aby skręcić w lewo i… poczuć się jak w Wiedniu. Idziemy główną arterią miasta – ul. Krakowską, dawnym traktem cesarskim. Najważniejsza ulica Tarnowa, obecnie handlowo – bankowa, to perła secesji. Monumentalne kilkupiętrowe kamienice przybliżają klimat CK Tarnowa. W jednej z kamienic, w latach 20. XX w. przez kilka miesięcy swoją siedzibę miał rząd ukraiński na uchodźstwie. Pomiędzy kamienicami ostał się podmiejski dwór z dachem krytym gontem. W tym dawnym zajeździe mieści się najsłynniejsze polskie Muzeum Etnograficzne, znane z jedynej w Europie stałej wystawy poświęconej historii i kulturze Romów.

„WĘGIERSKI ZAKĄTEK TARNOWA” (15 min.)

My jednak idziemy nieco dalej w dół ulicą Krakowską, aby dotrzeć do „węgierskiego zakątka Tarnowa” – skweru Petofiego (węgierskiego poety, adiutanta gen. Bema), na którym znajdują się dary naszych bratanków: Brama Seklerska, która wprowadza nas na plac, pomnik Petofiego oraz 2 kopijniki (pamięci Forgona Mihalego oraz Norberta Lippóczyego). Wracając Krakowską do góry, zatrzymujemy się przy kolorowym słoniu (przy skrzyżowaniu z ul. Nowy Świat) oraz wstępujemy na najlepsze lody w mieście w najstarszej tarnowskiej kawiarni.

ŁAWKA POETÓW (15 min.)

Z pl. Sobieskiego skręcamy w lewo na deptak – ulicę Wałową. Idąc w kierunku wschodnim mijamy przepiękne kamienice, Ławkę poetów, na której przycupnęły sylwetki Agnieszki Osieckiej, Jana Brzechwy oraz Zbigniewa Herberta. Nieco dalej stoi przystanek tramwajowy (w Tarnowie w latach 1911-1942 funkcjonowała linia tramwajowa. Ulicami miasta co 6 minut przemykały „biedronki” – tarnowskie tramwaje).

BASTEJA (30 min.)

Idziemy dalej ulicą Wałową na wschód. Dochodzimy do ul. Basztowej (po prawej stronie), która tak naprawdę ulicą jest tylko z nazwy z powodu schodów. Przy niej, po prawej stronie, znajduje się odrestaurowana Basteja – półbaszta, jeden z ocalałych fragmentów murów obronnych.

RYNEK I STARE MIASTO (50 min.)

Idąc dalej ulicą Żydowską wchodzimy znów na najważniejszy plac Tarnowa – Rynek. Teraz zmęczeni spacerem, z głowami pełnymi wrażeń, możemy usiąść w jednej z kilkudziesięciu restauracji i kawiarń (nie tylko w rynku, ale na całym Starym Mieście) i oddać się uczcie kulinarnej. Kierowcom na deser proponujemy herbatę „Tarninówkę” – wzmacniający napar z owoców tarniny. Piesi i pasażerowie powinni spróbować nalewki z owoców tarniny o tej samej nazwie. Już Jan Długosz, wybitny polski kronikarz pisał, że nazwa Tarnowa pochodzi od tarniny porastającej okolice tarnowskiego zamku.

Turcja – antyczne miasta i egzotyczne krainy

Turystów do Turcji przyciągają księżycowe krajobrazy Kapadocji, Pamukkale z wapiennymi tarasami oraz Wybrzeże Egejskie i Śródziemnomorskie. Oczarowuje Anatolia Środkowa – wnętrze kraju senne anatolijskie miasteczka, stepy i stożki wulkaniczne, a także Konya z seldżudzką architekturą i Derwiszami.

Turcja, otwarta na turystów i gościnna jak mało który kraj, ma wiele do zaoferowania zarówno turystom-plażowiczom, odkrywcom historii, jak i poszukiwaczom egzotyki. Przy tym jest tania.

Plaże

Na wybrzeżach mórz Śródziemnego, Egejskiego i Czarnego, wzdłuż których ciągną się piękne plaże, są doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych. Na wodach wokół półwyspu Bodrum można żeglować i organizować regaty. Narty wodne, latanie na spadochronie za motorówką oraz wodne skutery – to wszystko oferują nadmorskie hotele i kurorty.

Wybrzeże Egejskie

Najpiękniejszą miejscowością letniskową w południowej części jest Bodrum. Wzdłuż wybrzeża egejskiego od Troi do Halikarnasu rozłożyły się wioski rybackie i zachowały się pozostałości po wielkich niegdyś antycznych miastach. Tu znajdują się ruiny Pergamonu (obecnie Bergama), w którym była jedna z największych bibliotek świata antycznego. Nieco dalej na południe znajduje się Izmir, miejsce narodzin Homera. Zachodnie wybrzeże Turcji zdobią ruiny Efezu i Miletu.

Efez

Na Efez (po turecku: Seldżuk) warto poświęcić cały dzień. To dobrze zachowane starożytne greckie miasto. Efez przyćmiewa rozmiarami i bogactwem, spełnia sny turystów o antycznej przygodzie. Trzeba wiedzieć, że stała tu świątynia Artemidy, jeden z siedmiu antycznych cudów świata.

Wybrzeże Morza Śródziemnego

Wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego od Marmaris do Antakyi turyści mogą podziwiać jeszcze więcej przepięknych miejsc.Zachwycają przecudne krajobrazy i odizolowane zatoczki wśród urwistych skał. Można również wybrać się do Alany, stoi tam imponujący zamek na wzgórzu.

Kapadocja

Kapadocja to kraina we wschodniej części Anatolii Środkowej. To księżycowy krajobraz wulkaniczny i klasztory wykute w skałach. Ten surrealistyczny, baśniowy krajobraz, między Urgüp a Nevsehir: grzyby skalne z kapeluszami i tufowe stożki, w których wykuto domy, wyrzeźbiła sama natura deszczem i wiatrem. Z małą pomocą dłuta w ręku człowieka. Wizytówką Kapadocji jest Göreme. Można zamieszkać tam w jednym z licznych pensjonatów – wydrążonych pieczarach, które z okienkami wyglądają jak ogromne kopce termitów.

Pamukkale

Pamukkale można przetłumaczyć jako „Bawełniana Forteca”, są to wapienne baseny wyżłobione w skale. Przedziwne kredowe tarasy stworzyły gorące źródła o temperaturze 35 stopni, których wapienny składnik wytrąca się, gdy woda wytryska z wnętrza ziemi pod dużym ciśnieniem, a następnie ulega gwałtownemu ochłodzeniu na powierzchni. Przez wieki bryły wapnia gromadziły się na brzegach tarasów tworząc małe niecki, w których zbierała się bulgocząca woda. Patrząc w górę można zobaczyć bajkowy widok. Kaskadę białych stalaktytów zwisających z niecek, iskrzących w słońcu na tle intensywnie niebieskiego nieba.

Hamam

Warto pójść do hamam – łaźni tureckiej. Nie ma nic bardziej relaksującego niż masaż i parne, wyłożone marmurem i kryte kopułą wnętrze.

Skamieniałe Miasto

Ciarki przechodzą po plecach na myśl o tym, że można zostać tak srogo ukaranym za rozwiązłość lub złamanie prawa gościnności. Miejscy rajcowie, zwykli obywatele – wszyscy mieszkańcy miasteczka po wsze czasy zamienieni w skały. A przynajmniej tak głosi podanie ludowe…

Naukowcy mają nieco inny pogląd na temat powstania grupy skał w okolicach miasteczka Ciężkowice. Obszar ten jest pierwszym w Karpatach, gdzie zostały rozpoznane struktury kopalnych podmorskich osuwisk. Skałki występujące w tym rejonie zbudowane są z piaskowca ciężkowickiego, który pojawił się około 30 mln lat temu (era kenozoiczna, epoka dolno-eoceńska). W wyniku erozji skały przybrały fantazyjne i niepowtarzalne kształty. W pojęciu światowego dziedzictwa geologicznego jest to szczególnie ważny motyw ochrony, promujący dany obszar na europejską listę tej rangi zabytków.

W 1948 roku na obszarze występowania skał utworzono rezerwat przyrody nieożywionej „Skamieniałe Miasto”, a każdej ze skał nadano inną, nawiązującą do osobliwego kształtu i legend, nazwę.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

  • Zwiedzanie Skamieniałego Miasta najlepiej zacząć na parkingu przy drodze wojewódzkiej z Tarnowa do Gorlic, Nowego Sącza, Krynicy. Rezerwat znajduje się około 700 m na południe od centrum Ciężkowic.
  • „Skamieniałe Miasto” prowadzi jeden szlak koloru niebieskiego. Czas przejścia wynosi od 60 do 90 minut.
  • Więcej informacji na temat atrakcji turystycznych w okolicach Ciężkowic można znaleźć na oficjalnej stronie www miasta, w zakładce „turystyka”.

Inowłódz – jedno z najstarszych polskich miast

Mało znane miasteczko Inowłódz w województwie łódzkim – jedno z najstarszych miast w Polsce (pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1147 r.), gród królewski pełniący niegdyś ważną funkcję obronną – jest dziś tak ciche i spokojne, że gdyby nie widoczne ślady przeszłości, trudno byłoby nam uwierzyć w jego dawną potęgę.

Nie popadło ono jednak całkiem w zapomnienie. Od 2000 roku, zwykle przez 3 dni pod koniec lipca, odbywa się tu „Festiwal w Krajobrazie”, organizowany przez stowarzyszenie kulturalne utworzone z inicjatywy muzyków grupy Pathman. Jest to wydarzenie niekomercyjne, bardzo kameralne, ale otwarte dla każdego. Podczas festiwalu artyści sceny niezależnej (muzycy, aktorzy, fotografowie, twórcy różnych dziedzin sztuki, ludzie zainteresowani kulturą niezależną, ale także ekologią) spotykają się z miejscowymi działaczami i lokalną społecznością, co często stanowi artystyczną mieszankę wybuchową.  Wszystko to dzieje się w krajobrazie dawnej osady: na polanie nad rzeką Pilicą, na wzgórzu, na którym stoi romański kościółek św. Idziego z roztaczającą się z niego piękną panoramą na rzekę i lasy Spalskiego Parku Krajobrazowego, w okolicy ruin zamku zbudowanego przez Kazimierza Wielkiego w pierwszej połowie XIV wieku.

Niezwykle malowniczy kościółek św. Idziego z okrągłą basztą, pełniącą niegdyś w czasie zagrożenia funkcję obronną dla miejscowej ludności, jest tłem do większości działań artystycznych w Inowłodzu. Wiąże się z nim także lokalna legenda. Według podania św. Idzi wysłuchał modlitw księcia Władysława Hermana i przyczynił się swoim wstawiennictwem u Boga do przyjścia na świat długo oczekiwanego potomka Bolesława Krzywoustego, za co w podzięce książę miał ufundować kościół w 1086 r. (prawdopodobnie wybudował go jednak Bolesława Krzywoustego ok. 1138 roku).  Przy specjalnych okazjach, takich jak festiwal, kiedy w kościółku odbywają się koncerty, można wejść na jego wieżę i podziwiać z niej wspaniałą panoramę doliny Pilicy.

Inowłódz zaskakuje na każdym kroku. Sporo wrażeń dostarcza zwłaszcza wizyta… w sklepie spożywczo-monopolowym. Supermarket mieści się bowiem obok małego stawu w XIX-wiecznej zabytkowej Synagodze, która jest obecnie własnością osoby prywatnej. Na ścianach ponad półkami z artykułami spożywczymi i alkoholem widnieją hebrajskie inskrypcje, nad głowami kupujących wiszą stylizowane, kute z żelaza żyrandole. Zniszczenia wojenne przetrwały jedyne w Polsce, dwie tablice z inskrypcjami z modlitwą za panującego władcę – na ścianie południowej w języku hebrajsku, na północnej w języku rosyjskim. Nad hebrajską inskrypcją zachowały się trzy znaki zodiaku (skorpion, byk i bliźnięta) z drugiej połowy XIX wieku – jest to najstarszy tego typu przykład w Polsce. To pomieszanie sfery sacrum i profanum w synagodze-sklepie na parterze robi wrażenie szokujące i niestety smutne.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI  

Inowłódz jest położony 6 km od Spały (słynnej z Ośrodka Przygotowań Olimpijskich), 18 km od Tomaszowa Mazowieckiego, 66 km od Łodzi, ok. 136 km od Warszawy. Dojazd PKP: najlepiej dojechać do Tomaszowa Mazowieckiego, a stamtąd autobusem PKS (pytać o kierunek Spała- Inowłódz). Przez Inowłódz jeżdżą autobusy PKS z Warszawy Zachodniej, Łodzi.

Las Vegas

Las Vegas za dnia jest jak kobieta bez makijażu. Dopiero wieczorem różowe neony podkreślają urodę niczym szminka, a niebieskie – tusz do rzęs. Gdy oblicze miasta zaczyna pokrywać się kolorami, wygląda olśniewająco. Z tym, że w pełnej krasie, Las Vegas przypomina kobietę, która mocno nadużywa mejkapu.

Spacerując Las Vegas Boulevard po zmroku jesteśmy celem pornoulotkowiczów, którzy rozdają wizytówki dziewczyn. Robią to na swój własny, oryginalny sposób. Ani trochę nie przypomina to tradycyjnego rozdawania ulotek restauracji czy szkół językowych. Ci panowie i panie uderzają wizytówką dwu, trzykrotnie o kant dłoni, następnie wręczają. Wszyscy tak samo. A turyści choćby z ciekawości biorą. Idziemy dalej, mijają nas osoby, które szepczą niby do siebie: ecstasy, crack, cocaine. Taksówki mają umieszczone na klapach bagażników reklamy lokali showgirls, a na dachach reklamy widowisk. Stojąc na światłach kierowcy wodzą wzrokiem po taksówkach stojących przed nimi, które milcząco namawiają na wypad do klubu nocnego, gdzie dziewczyny tańczą na rurach. Wykonują również lap dance – taniec na twoich kolanach. Zasada jest jedna – ona może cię dotykać, ty jej nie. Jake – mój znajomy, który mieszkał w Las Vegas – opowiadał, że w klubie Rhino tańczą amerykańskie studentki, które w ten sposób zarabiają na czesne college’u. W jednym z lokali rozmawiałem z ochroniarzem, który dowiedziawszy się, że jestem Polakiem, opowiedział mi historię polskich studentek z programu work&travel, które zajmowały się tańcem erotycznym, zapewniając rodziców, że pracują w hotelu.

Wizyta w Las Vegas to sen przeżywany na jawie. Mijasz szklaną piramidę, po chwili zamek króla Artura, z góry spoziera na ciebie Statua Wolności, a tuż obok roztacza się zarys manhattańskich wieżowców. Nie zdążysz się otrząsnąć, a już dochodzisz do wieży Eiffla, która do złudzenia przypomina tę paryską. Pałac Cezara, pomimo silnych wrażeń, których doświadczasz wcześniej, powala cię na kolana. Przepych z jakim jest urządzony nie pozwala patrzeć obojętnie. Przestronne hale powodują, że po chwili się gubisz. Dalej kopia Wenecji z kanałami i gondolami. I na samym początku głównej arterii – The Strip – wisienka na torcie, czyli Stratosphere. Najwyższy budynek w mieście, ze wspaniałą panoramą, którą oczywiście należy podziwiać w nocy. Pod nogami miliony światełek, które wyglądają jak ułożone lampki choinkowe.

W Vegas możesz poczuć się vipem, chociaż nim nie jesteś. Możesz przejechać się limuzyną, choć na co dzień jeździsz tramwajem. Limuzyny z kierowcami stoją obok zwykłych autobusów przy hali przylotów. Jesteśmy we czwórkę. Każdemu z nas taka przejażdżka kojarzy się z życiem wyższych sfer, bogactwem, sławą i czerwonym dywanem. W chwili uniesienia i szalonego entuzjazmu decydujemy się na ten luksus. Kierowca w czarnym garniturze i białej koszuli otwiera nam drzwi. Podekscytowani wsiadamy. Przed oczami mamy przestronne wnętrze z kanapami z jasnej skóry i stolikiem z kieliszkami do szampana. Robimy dużo zdjęć i udajemy gwiazdy filmowe. Las Vegas z perspektywy pasażera limuzyny wygląda lepiej. Jednak dwudziestominutowa przejażdżka mija szybko.

Zwiedzając kasyna dociera do mnie, że 23 lata nie wystarczą, aby czuć się pełnoprawnym gościem. – Mają państwo co najmniej po 25 lat? Nie? A szkoda, bo mamy specjalną ofertę. – podobna rozmowa powtarza się w kilku kasynach. Dyskryminacja młodych dotyka mnie również w wypożyczalni samochodów. Zmuszony jestem do zapłacenia zwyżki za wiek poniżej 25 lat.
Prawie z każdym z kasyn znajduje się kaplica ślubna. Nie są to zbyt romantyczne miejsca na wstąpienie w związek małżeński. Na przykład w kasynie Luxor kaplica ślubna wygląda jak biuro. Wystarczy być pełnoletnim i stanu wolnego, mieć dokument ze zdjęciem oraz uiścić opłatę za pozwolenie na zawarcie małżeństwa. Wtedy para może zgodnie z ceremonią powiedzieć sobie: tak.

Wielki Kanion Kolorado

Kolejnego dnia jedziemy zobaczyć Wielki Kanion. To pięć godzin jazdy z Las Vegas, więc wyruszamy wcześnie rano. Po drodze mijamy Zaporę Hoovera. Jazda po prostej autostradzie powoduje senność.
Wielki Kanion wprawia nas w zachwyt. Jest monumentalny i różnobarwny. Powoduje uczucie małości człowieka. Wzbudza respekt do natury. Odwiedzamy kilka punktów widokowych. Wypatrujemy rzeki Kolorado. Szukamy wzrokiem, próbujemy ustalić skąd możemy dojrzeć malutką stróżkę rzeki. Nasza dyskusja jest żywa, prowadzona po angielsku, bo międzynarodowe towarzystwo – Cansu i Cenkay z Turcji, Chinka Yan i ja. Starszy pan, który się przysłuchuje, przychodzi nam z pomocą. Wyjaśnia, że dawno nie padało i dlatego woda zmieszana z pyłem jest brązowa – trudna do zauważanie pośród skał. Podążamy dalej, wytężamy oczy. Nagle, wypatrzyłem brunatną nitkę rzeki. Udało się.

Woda, światła i śpiew

Znów w Vegas. Ulubione miejsce turystów to bez wątpienia teren przed kasynem Bellagio, gdzie co wieczór odbywają się niesamowite pokazy fontann. Z perfekcyjnie zsynchronizowanych dysz wysoko w górę tryska woda przy akompaniamencie muzyki z głośników i w blasku świateł. Pokazy przyciągają tłumy widzów. Trudno znaleźć miejsce przy murku obok sztucznego jeziora. To właśnie Las Vegas – miejsce pełne blichtru i kiczu, które jednak nie pozwala oderwać wzroku, zapewniając coraz to nowsze i doskonalsze źródła rozrywki. Doskonałym tego przykładem jest remont wulkanu (sic!) przed kasynem Mirage, którego erupcję można było wcześniej oglądać każdej nocy.

Rodzaje i formy turystyki

W literaturze przedmiotu spotykamy wiele prób usystematyzowania terminologii i sposobów podziału turystyki na rodzaje i formy. Możemy spotkać podziały ze względu na kryterium aktywności ruchowej turysty, motywacji, pochodzenia turysty i wiele innych.

Z punktu widzenia osób, organizacji i firm kreujących popyt na usługi turystyczne brane jest przede wszystkim kryterium motywacyjne, a w ślad za tym preferowany jest następujący podział na rodzaje turystyki:[1]

  1. Turystyka wypoczynkowa:
    • wypoczynek w pobliżu miejsca zamieszkania, w czasie urlopu
    • wypoczynek w miejscowościach uzdrowiskowych
  2. Turystyka kulturalna:
    • poznawcza
    • alternatywna
    • religijna (pielgrzymki)
  3. Turystyka towarzyska:
    • rodzinna
    • klubowa
  4. Turystyka sportowa
    • związana z aktywnym, lub pasywnym sportem
  5. Turystyka związana z gospodarką:
    • wyjazdy na kongresy i sympozja
    • uczestnictwo w targach i wystawach
    • turystyka motywacyjna ( wyjazd jako premia od firmy)
  1. Turystyka związana z polityką:
    • turystyka dyplomatów i uczestników konferencji
    • związana z uroczystościami politycznymi.

Dla potrzeb niniejszej pracy przyjęty został podział rodzajów i form turystyki uwzględniający aktywność ruchową turysty, opanowanie przez niego technik turystycznych oraz stosunek do środowiska. Według tak sformułowanych kryteriów podział przedstawia się następująco:

Schemat nr 2. Rodzaje i formy turystyki ze względu na aktywność ruchową, opanowanie technik turystycznych oraz stosunek do środowiska.

Źródło:  Łobożewicz T.,Bieńczyk G., Podstawy turystyki, WSE Warszawa 2001, s.119

Wszystko, co dzieje się w zakresie turystyki posiada swoje uwarunkowania i jest działaniem celowym. Można określić trzy zasadnicze cele, dla których podejmujemy działalność turystyczną.

Pierwszym z nich to cel poznawczy, który realizowany jest poprzez turystykę krajoznawczą, poznawczą, edukacyjną, oświatową, kulturalną, kształcącą, religijną.

Drugi cel, to cel zdrowotny, który realizowany jest w ramach turystyki wypoczynkowej, rekreacyjnej, zdrowotnej, leczniczej i usportowionej.

Trzeci cel, to cel wychowawczy, realizowany w ramach turystyki krajoznawczej, pielgrzymkowej i religijnej.[2]


[1] Gaworecki W., Turystyka, PWE, Warszawa 1998,s.22

[2] Gaworecki W.,(1998) Turystyka, s.121-122

Atrakcje turystyczne Gór Świętokrzyskich 2

ciąg dalszy pracy dyplomowej z maja

Świętokrzyski Park Narodowy

W 1920 r. został utworzony rezerwat ścisły na Chełmowej Górze, zaś w 1922 r. rezerwaty ścisłe na Św. Krzyżu i Łysicy. Świętokrzyski Park Narodowy powstał w roku 1950. Obecnie jego powierzchnia wynosi 7625,45 ha. W skład parku wchodzą Łysogóry z najwyższym wzniesieniem Łysicą 612 m. i Łysą Górą 595 m., część pasma Klonowskiego, Pokrzywiańskiego z Chełmową Górą 351 m., a także położone między tymi pasmami gór części dolin: Wilkowskiej, Dębniańskiej i Słupiańskiej. O wartości parku decydują walory przyrodnicze i krajobrazowe oraz wiele zabytków.

Góry Świętokrzyskie uformowały się po raz pierwszy podczas kaledońskich ruchów górotwórczych przed 520 – 400 mln lat. Te pierwsze góry ulegały intensywnemu niszczeniu i zalewaniu przez nowo powstające zbiorniki wodne. Po raz drugi obszar świętokrzyski został wypiętrzony ok. 300 mln. lat temu przez ruchy górotwórcze zwane waryscyjskimi. Po kolejnym zalaniu obszar ten został ostatecznie wypiętrzony 50 mln. lat temu (alpejskie ruchy górotwórcze). Potem teren ten, z powodu oziębienia klimatu, został przykryty lodowcem. Lądolód i związane z nim procesy uformowały obecny obraz gór: obniżyły się szczyty, powstały gołoborza.

Świętokrzyski Park Narodowy obejmuje centralny obszar Gór Świętokrzyskich należący do najstarszych – obok Sudetów – górotworów Polski. W budowie geologicznej przeważają skały bezwapienne lub ubogie w wapń (kwarcyty, piaskowce).

Na obszarze Parku rosną głównie lasy jodłowe, występują również sosna, buk i modrzew. Najpiękniejsze i najlepiej zachowane fragmenty zbiorowisk leśnych zostały włączone do rezerwatów ścisłych:

Rezerwat „Chełmowa Góra” – las z naturalnym stanowiskiem modrzewia polskiego

Rezerwat „Święty Krzyż” – las jodłowo-bukowy, gołoborza

Rezerwat „Łysica” – las jodłowo-bukowy, bukowy, gołoborza

Rezerwat „Czarny Las” – las mieszany

Rezerwat „Mokry Bór” – bór bagienny

Świętokrzyski Park Narodowy należy do nielicznych w Polsce parków narodowych mających, obok walorów przyrodniczych i krajobrazowych, liczne zabytki architektury: Św. Krzyż, Bodzentyn, Bieliny, Nowa Słupia, Św. Katarzyna.

Święta Katarzyna

Początki osady sięgają końca XIV w., kiedy to rycerz Wacławek osiadłszy na pustkowiu postawił tu niewielki drewniany kościółek pod wezwaniem św. Katarzyny.

Zabytkowa kapliczka w Świętej Katarzynie

Rysunek 12. Zabytkowa kapliczka w Świętej Katarzynie.

Wokół niego zaczęli gromadzić się pustelnicy budując nad źródłami i potokami swe pustelnie. Tak powstałą osadę zaczęto nazywać od patronki świątyni – Świętą Katarzyną. W XV w. biskup Jan z Rzeszowa wzniósł murowany kościół i klasztor przeznaczając go dla bernardynów. W I połowie XIX w. przejęły go siostry bernardynki. Wyznając regułę życia św. Franciszka prowadzą klauzurowy tryb życia. Podstawą ich utrzymania jest praca własnych rąk, gł. tkanie, haftowanie, szycie, uprawa ogrodu oraz pasieka

Zabytki w Świętej Katarzynie:

Kościół – po licznych przebudowach jedynie wzniesione w XVII wieku krużganki są obecnie jedyną zabytkową częścią zespołu klasztornego.

Zabytkowe kapliczki – stojące przy brzegu lasu (drewniana i murowana). Wzniesione w XVIII i XIX w. w stylu regionalnym, zostały jak utrzymuje tradycja ustawione w miejscu dawnych pustelni. We wnętrzu murowanej kapliczki swe podpisy złożyli Stefan Żeromski i Jan Stróżecki, którzy wracali z wycieczki na Łysicę (2 VIII 1882)

Źródełko i kapliczka św. Franciszka – znajdują się przy wejściu na szlak prowadzący na Łysicę (czerwony); z dna zbiornika wydobywają się gazy zawierające składniki, które łagodzą zapalenia spojówek. Stąd też źródełko otrzymało nazwę św. Franciszka – patrona dobrego wzroku. Tradycyjną wiarę w leczenie zaburzeń wzroku możemy obserwować najlepiej w niedziele i święta, gdy ludność przemywa (nawet w zimie) źródlaną wodą swe oczy.

Bodzentyn

Założony ok. XIV w. przez biskupa krakowskiego Bodzantę był Bodzentyn jednym z ośrodków administracyjnych rozległych dóbr biskupów na Kielecczyźnie. Prawa miejskie osada utraciła po Powstaniu Styczniowym. W czasie II wojny światowej swą patriotyczną postawę przypłaciła ludność Bodzentyna śmiercią około 150 mieszkańców. Obecnie liczący ok. 2200 mieszkańców Bodzentyn jest siedzibą gminy

Ruiny zamku w Bodzentynie

Rysunek 6 Ruiny zamku w Bodzentynie.

Po wcześniejszym uzgodnieniu można zwiedzić dwa istniejące tu zakłady: owocowo-warzywne „Owin” i spółdzielnię „Tkactwo Świętokrzyskie”, gdzie wyrabia się, noszone do dziś przez kobiety, zapaski świętokrzyskie. W Bodzentynie ma także swą siedzibę Dyrekcja Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Dziś dawne znaczenie i bogatą historię tej miejscowości możemy odnaleźć w cennych zabytkach architektury i pomnikach upamiętniających zmagania mieszkańców o odzyskanie niepodległości. Na miejscowych cmentarzach znajdują się groby z prochami żołnierzy napoleońskich, powstańców styczniowych, żołnierzy z I wojny św. oraz partyzantów i mieszkańców pomordowanych w II wojnie św.

Zabytki w Bodzentynie

Kościół p.w. św. Stanisława Biskupa i NMP. Świątynię wzniósł w stylu gotyckim (XV w.) Kardynał Zbigniew Oleśnicki. W XVII w. nastąpiła przebudowa kościoła. W świątyni znajduje się „Pieta” – Matka Boska Bolejąca. Naszą uwagę zwraca monumentalny ołtarz główny, uznany za jeden z najpiękniejszych ołtarzy renesansowych w Polsce. Został on wykonany w latach 1545 – 1546 najprawdopodobniej przez rzeźbiarzy włoskich zatrudnionych przy budowie Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu jako dar Zygmunta Starego dla Katedry Wawelskiej. W okresie rozkwitu baroku przeniesiono go do Kielc, a w XVIII wieku do Bodzentyna. W głównym polu umieszczono obraz ” Ukrzyżowanie” namalowany przez Piotra z Wenecji. Malowidło sprawia wrażenie trójwymiarowości, widoczne najlepiej spod chóru (szczególnie ręce Chrystusa i koń). Z obrazem tym związana jest anegdota mówiąca, że przyczyną „wędrówki” ołtarza była niechęć krakowskich celebrantów Mszy Św. do oglądania końskiego zadu.

Kościół p.w. św. Stanisława Biskupa i NMP. Świątynię wzniósł w stylu gotyckim (XV w.) Kardynał Zbigniew Oleśnicki. W XVII w. nastąpiła przebudowa kościoła. W świątyni znajduje się „Pieta” – Matka Boska Bolejąca. Naszą uwagę zwraca monumentalny ołtarz główny, uznany za jeden z najpiękniejszych ołtarzy renesansowych w Polsce. Został on wykonany w latach 1545 – 1546 najprawdopodobniej przez rzeźbiarzy włoskich zatrudnionych przy budowie Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu jako dar Zygmunta Starego dla Katedry Wawelskiej. W okresie rozkwitu baroku przeniesiono go do Kielc, a w XVIII wieku do Bodzentyna. W głównym polu umieszczono obraz ” Ukrzyżowanie” namalowany przez Piotra z Wenecji. Malowidło sprawia wrażenie trójwymiarowości, widoczne najlepiej spod chóru (szczególnie ręce Chrystusa i koń). Z obrazem tym związana jest anegdota mówiąca, że przyczyną „wędrówki” ołtarza była niechęć krakowskich celebrantów Mszy Św. do oglądania końskiego zadu.

Bodzentyn – ruiny zamku od strony południowej

Rysunek 7 Bodzentyn – ruiny zamku od strony południowej.

Zabytkowa zagroda – chcąc ją zwiedzić należy zwrócić się do jej opiekuna zamieszkałego przy ulicy Opatowskiej 9 (p. Pałyszewicz). W pomieszczeniach zagrody (najstarsza część została wzniesiona w 1809 r.) prezentowane są narzędzia i sprzęty używane przez miejscową ludność w wieku XIX i w I połowie. XX stulecia.

Cmentarz żydowski – około 80 płyt nagrobkowych tzw. maceb (macew) pokrytych pismem hebrajskim i ozdobionych symbolicznymi płaskorzeźbami. Te ostatnie mówią o tym kim był zmarły, jakie funkcje pełnił w gminie żydowskiej czy też jakie nosił imię. Motyw błogosławionych dłoni – to znak wyryty na grobach kapłanów, dzbany i misy – to symbole lewitów pomagających kapłanom przy składaniu ofiar. Świeczniki ozdabiają groby kobiet, gdyż zapalanie „światła szabatu” było ich jedną z głównych powinności religijnych. Księga to symbol mądrości i pobożności zmarłego. Symbolami śmierci są złamane świece, tonące okręty, połamane drzewa. Wyryte postacie zwierząt i roślin nawiązują do tekstów biblijnych oraz imion zmarłego. Ustawione pionowo tablice symbolizować mają bramę, przez którą przechodzimy w chwili śmierci z życia doczesnego do wiecznego.

Ruiny w Bodzentynie

Rysunek 8 Ruiny w Bodzentynie.